prof_klos |
|
|
|
Dołączył: 27 Mar 2015 |
Posty: 3 |
Przeczytał: 0 tematów
Ostrzeżeń: 0/3
|
Skąd: z Pabianic Płeć: Mężczyzna |
|
|
 |
 |
 |
|
Dzień dobry,
jakiś czas temu napisałem poniższy artykuł, niemniej spokoju nie daje mi pewna sprawa, o której wspomnę na dole wpisu...
Tor Wyścigów Konnych w Rudzie Pabianickiej
Ruda Pabianicka, dzisiaj dzielnica Łodzi, w latach 1923-1946 stanowiła samodzielne miasteczko położone pomiędzy Łodzią a Pabianicami. Okolica cechowała się wysokimi walorami przyrodniczymi – Ruda przecięta była przez rzekę Ner, okazałe wzniesienia terenu oraz lasy. Znajdował się tam folwark oraz przyległy mu dworek wraz ze stawami. Architektonicznie miejsce to stanowiło prawdziwy majstersztyk – duże ilości pałacyków i willi. Najpiękniejsze, okazałe drewniane budynki do dzisiaj stoją w rudzkim lesie. Od 1901 roku przez Rudę Pabianicką kursowały tramwaje łączące Łódź z Pabianicami. Dziewięć lat później w głąb miasteczka poprowadzono drugą linię, którą później wydłużano aż do Rzgowa, Tuszyna i Kruszowa.
Można się domyślać, że z racji na letniskowy charakter okolicy to właśnie tam zlokalizowano amatorskie wyścigi konne w 1902 roku. Pięć lat później wybudowano prawdziwy tor wyścigowy przy dzisiejszej ulicy Długiej w Łodzi. Elitarna zabawa rozgorzała na całego! Tętent kopyt stłumiła na chwilę
I Wojna Światowa. Zakłady totalizatora szły w potęgę, trybuny pękały w szwach a konie gnały, gnały…
W 1930 roku zbudowano bocznicę tramwajową, liczącą niemalże kilometr, wybiegającą z ulicy Pabianickiej w Długą, skąd odbijała w Wyścigową by zakończyć bieg pod bramą Wyścigów Konnych gdzie dowożono widzów turniejów.
Wybuch II Wojny Światowej zatrzymał bezpowrotnie organizację wyścigów. W latach 50. Rozebrano bocznicę tramwajową (do dziś ostał się fragment torowiska pod ulicą Pabianicką naprzeciw Portu Łódź), zaś rozległe tereny zaadaptowano pod szkółkę rolną. Niektóre stajnie przygotowano na cele mieszkalne; taką rolę pełnią do dziś. „Serce” toru sukcesywnie zarastało.
To co zostało
Spacer rozpoczynam u zbiegu ulic Ksawerowskiej i Długiej mijając podłużny budynek (prawdopodobnie) dawnej stajni. Moją uwagę zwraca zestaw Star 200 z przyczepą Autosan wyposażony w emblematy nauki jazdy. Na podwórku stoi także stary, wbity w ziemię, skorodowany Fiat Uno i Fiat 126p w stanie skrajnego rozkładu. Oba szkoleniowe. Mijając rozległe, zakrzaczone tereny wyglądające zza resztek płotu biegnącego wzdłuż ulicy dostrzegam ruiny jakiś budynków. Ich wnętrze było nietypowe – stajnie? Opuszczam zdewastowane mury, mijam pozostałości stróżówki gdy spostrzegam główny budynek – potężny, dwupiętrowy, masywny obiekt usytuowany malowniczo nad niewielkim stawem. Wchodzę do wnętrza przez wyrwę w miejscu, gdzie kiedyś mieściły się główne drzwi mijając specyficzny, owalny ślad po „orzełku”, będącym nieodłącznym elementem obiektów państwowych. Ponure, zaciemnione wnętrze wymusza użycie latarki. Od razu w oczy rzuca się niezwykła wysokość pomieszczeń i drzwi na parterze. Idąc w górę jedną ze świetnie zachowanych klatek schodowych trafiam do oszklonego tarasu, z którego rozpościerał się widok na przebieg wyścigów. Na suficie wciąż wiszą resztki żyrandoli. Piętro wyżej natrafiam na urokliwy balkon, szyb niewielkiej windy towarowej z zachowanym mechanizmem bloczkowym oraz wyjście na dach, który z racji na barierki u krawędzi z pewnością stanowił kiedyś dodatkowy punkt widokowy. Do „zaliczenia” pozostał mi już jedynie wątpliwy komin i druga klatka schodowa z – o dziwo – zachowanymi szybami. Spoglądając przez okna na tony leżących, jesiennych liści nad stawem i zarośnięte ślady toru próbuję sobie wyobrazić tłok, jaki panować musiał w tym budynku. Gwar i emocje towarzyszące podejmowaniu zakładów totalizatora, no i w końcu dziesiątki koni biegających w tumanie pyłu gdzieś tu w pobliżu.
Niepełna historia
Zwracając uwagę na stan zachowania budynku nie mogę oprzeć się wrażeniu, że był on wykorzystywany jeszcze w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Świadczy o tym kilka detali – ślad po godle u wejścia do obiektu oraz latarnie zlokalizowane na ścianach zewnętrznych, wywodzące się przynajmniej z lat 70. Same wnętrza zaskakują stopniem zachowania – tu i ówdzie pełne szyby, parkiety, instalacje, rury. Jakie zatem było ostatnie przeznaczenie tego miejsca? Mieściła się tutaj centrala szkółki, a może coś zupełnie innego? Kiedy ostatecznie zaprzestano użytkowania budynku? Pytania te pozostają bez odpowiedzi budując wokół dawnego Toru Wyścigów Konnych pewną aurę tajemniczości.
Wyrok zapadł?
Co dalej z tym malowniczym, opuszczonym i zapomnianym miejscem, nazwanym także dumnie „Parkiem przy Konnej”? Dziesięć lat temu podjęta została decyzja o budowie ekskluzywnego osiedla w tym miejscu. Chociaż do dzisiaj budowa nie ruszyła, losy Wyścigów wydają się przesądzone, niemniej jeszcze dwadzieścia lat temu poważnie rozważano reaktywację tych terenów dla pierwotnych celów. Próżno dzisiaj szukać jeźdźca konno w tych rejonach. Ruda jest wspaniałym miejscem, pełnym ciekawostek i historii. Trzeba tylko zboczyć z drogi i zagłębić się w uliczki, bo kto by pomyślał, że kilkaset metrów od słynnego Portu Łódź znajduje się pośród drzew mroczny dom, jedno z niewielu świadectw dawnego toru wyścigowego?
W ramach uzupełnienia powyższego artykułu dołączam film mojego autorstwa, gdzie w sposób wizualny można potowarzyszyć mi w spacerze po budynkach.
https://www.youtube.com/watch?v=XVcseEYgAAM
No i pytanie!
Moi drodzy, czy ktoś jest w stanie doprecyzować powojenne przeznaczenie budynku? Nie możliwe, aby stojąc nieużytkowanym od lat 50. do dzisiaj zachował się w tak dobrym stanie. Co się tam znajdowało w późniejszym czasie i kiedy zaprzestano używania tego obiektu? |
|